Niedzielny poranek... zadzwonil telefon... wstrzymuje oddech... Jezu co ty mowisz! Ale dlaczego?!? Co sie stalo?!? Nie potrafie znalezc wlasciwych slow, lzy naplywaja do oczu, czuje niemal fizyczny bol, nie moge tego ogarnac... nie moge uwierzyc...
To nie byl dobry dzien, nie mogl byc, nie po tym co uslyszalam... Probuje sie czyms zajac, ale mysli wciaz uciekaja w to samo miejsce...
Maly Chlopiec nigdy nie poczuje dotyku Mamy, pocalunku, nie uslyszy jej szeptu, nie poczuje silnych ramion Taty kolyszacych do snu... nie zobaczy slonca ani deszczu, cieply powiew nie musnie malej buzi. Maly Chlopiec nie bedzie sie usmiechal, ani plakal, nie bedzie wyciagal malych raczek proszac by go przytulic... Maly Chlopiec slyszal bicie serca swojej Mamy, slyszal je do chwili gdy jego male serduszko przestalo bic.. To byl 8my miesiac ciazy...
To jest tez opowiesc o Matce, ktora dlugo czekala na Malego Chlopca...
Matka jedzie do szpitala, z bolami, przekonana, ze to juz sie zaczelo. Polozna sprawdza akcje serca dziecka... Cisza... Matka czeka 20h az zacznie sie sztucznie wywolany porod, doswiadcza skurczy, przechodzi przez trud porodu, wiedzac, ze rodzi martwe dziecko... podana morfina usmierza bol...
Maly Chlopiec nie wydal z siebie pierwszego krzyku, nie zaplakal... Matka przytula spiace malenstwo. To jest czas dla Rodzicow... kilka godzin spedzonych razem... czas na pozegnanie...
Polozna odciska male raczki i stopki, odcina kosmyk wlosow, pomaga ubrac malenstwo, kilka fotografii... Maly Chlopiec nie zostanie zapomniany, pamiec o nim bedzie zawsze w sercu Matki...
Teraz trzeba wrocic do domu, w ktorym wszystko przygotowane na przybycie Malego Chlopca...
Jak zyc dalej? Jak znalezc w sobie sile by co dzien rano wstac z lozka? Jak sie pozbierac po czyms takim? Nie potrafie znalezc odpowiedzi, szczegolnie teraz gdy sama jestem Matka. Pol roku temu, kiedy urodzilam malego Obi i zobaczylam lzy w oczach Taty, pomyslalam, ze teraz bedziemy najszczesliwsza rozdzina na swiecie. Nastepnego dnia zdiagnozowali malego, a moj swiat sie zawalil. Poczulam, ze ktos tam do gory zniszczyl moje marzenia, ze zostalam oszukana. Czulam, ze to za kare, ze zrobilam cos tak zlego ze zasluzylam tylko na TAKIE dziecko. Przez jedna krotka chwile przebieglo mi przez mysl, ze moze lepiej bybylo gdyby on umarl, bo bede sie go wstydzic, bo sobie z tym nie poradze. Jak podlym czlowiekiem trzeba byc, zeby pomyslec cos takiego!
Wtedy czulam, ze przezywam tragedie, czym jednak byly moje odczucia w porownaniu do tragedii i rozpaczy Matki bez Malego Chlopca. Dzis wiem, ze to wszystko nie ma juz znaczenia, ze kocham mojego Malego Chlopca takiego jakim jest, ze nie oddalabym go za zadne skarby swiata. Dzis wiem, ze mialam szczescie bo moglam zabrac mojego Obi do domu i moge cieszyc sie kazda chwila razem spedzona. Tule go bardzo mocno, czasem lzy naplywaja do oczu, moze mi kiedys wybaczy, ze tak pomyslalam, ze go przez jedna chwile nie chcialam, moze nawet Bog mi kiedys wybaczy, bo ja sobie samej nie porafie...
W zruszyly mnie Twoje slowa! Zycze wszystkiego dobrego...
ReplyDeleteDziekuje i witam :o)
ReplyDelete...bo to wzruszajaca historia...przyznam sie, ze pisalam ja na 3 razy, emocje byly swieze i sciskalo mnie w gardle ;o(
Mojej mamie zdarzyły się obie z tych sytuacji - straszne, ale prawdziwe:(, są ludzie po strasznych przejściach i powiem Ci, że czas leczy rany i pamięta się tylko dobre chwile. Teraz jest pogodna osoba, pomimo, że wiele w życiu przeszła:(. Życzę Ci dużo szczęścia i radości dla Was, staraj się myśleć pozytywnie. UK to świetny kraj do życia, ludzie są tolerancyjni w przeciwieństwie do Polski. Pozdrawiam
ReplyDeleteA ja chciałam pogratulować syneczka, do tej pory nie miałam okazji:-))
ReplyDeleteA myśli?, no cóż.. mamy różne, ale piękne jest to, że tylko my je znamy i niech tak zostanie:-)
serdecznie pozdrawiam - kokola, mama I. Vanowej :-)
Mam nadzieję, że mogę tu zaglądać?
@Kokola -Dziekuje bardzo :o) Maly jest dla nas prawdziwa radosci, nawet w te ciezkie dni, ktorych nam los ostatnio przysporzyl w nadmiarze, ale sie nie dajemy!!! ;o)
ReplyDeleteOczywiscie, ze mozna zagladac!!! bedzie mi bardzo milo! :o)
Bardzo Wam kibicuję, bardzo:-)))
ReplyDeleteWiem, że będzie dobrze bo macie prawdziwy skarb, który nie przez przypadek trafił właśnie do Was:-)
Pozdrawiam serdecznie.
kokola
Arvena, nie zadręczaj się. Twój Synuś na pewno Ci przebacza. Każdy ma chwile słabości. Każdy mówi bądź myśli coś, czego tak na prawdę nie czuje. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę. Poczuć i zrozumieć prawdę. Trzymam za Ciebie kciuki!!
ReplyDeleteDzieki Kittie za slowa otuchy :o)
ReplyDeletemam nadziej, ze wynagradzam Mu ta "chwile slabosci" calym ogromem milosci ...kazdego dnia... az do konca swiata!!! pozdrawiam :o]