Wczoraj Tatko polecial do Polandii w bardzo naglej zebowej sprawie :o/ a wiec dzis mija drugi dzien bycia weekend'owa Slomiana Wdowa. Postanowilam ten czas dobrze wykorzystac i nadrobic zaleglosci... rozne... Plan sie jednak troche rypnal bo wczorajszy dzien praktycznie przebablowany. Oprocz prac domowych i zakupow nie zrobilam nic dla siebie. Znow ten cholerny internet mnie tak wciagnal, ze czas minal niczym w hiperprzestrzeni. Wkurzona, opuszczona :o( i zmeczona udalam sie wiec na spoczynek, z mocnym postanowieniem spedzenia soboty bardziej dla siebie.
Tak jak zaplanowalam dzis byl wieczor filmowy w arabskich klimatach.Po raz kolejny... przestalam liczyc ;o) obejrzalam Caramel. Ubostwiam ten film bezgranicznie i pewnie gdyby jutro lecial w tv to tez bym go obejrzala. Uwielbiam sluchac te arabskie dialogi, klotnie, muzyke, pojedyncze slowa, ktore rozumiem... mauli... halas... jalla... jani... szu heda... (pisownia ze sluchu) Wszystko to przypomina mi o naszym miesiecznym pobycie w Syrii, o wspanialych ludziach, goscinnosci, atmosferze, poczuciu, ze czas zatrzymal sie w miejscu. Tam nikt sie nie spieszy, pojecie czas to rzecz abstrakcyjna, wszystko ma swoj wlasny spowolniony rytm, mozna sie ot tak zwyczanie cieszyc zyciem...piekne... moze kiedys o tym napisze...
Jutro idziemy na urodziny roczniaka Olafiego, wiec Obi bedzie uskutecznial froterowanie podlogi stylem na gasienice po duzej przestrzeni. Fajnie sie patrzy jak te maluchy gadaja i sie na swoj sposob probuja komunikowac. Czas szybko leci... za 5 tygodni maly Obi bedzie swietowal Roczek, a ja nie wiem kiedy to zlecialo...
p.s. Jesli ktos jeszcze nie widzial filmu to polecam obejrzec trailer...
Od rana bylo wiec pranie, sprzatanie (spacer w deszczu sobie odpuscilam) Wszystko sprawnie poszlo i nawet maly Obi jadl dzisiaj bez marudzenia :o) Tatko ma mini wakacje, wiec i ja w ramach rekompensaty postanowilam sobie troche dogodzic. Nie mam zamiaru gotowac w ten weekend wielkich obiadow, bo raz: mi sie nie chce, bo dwa: mi sie nie oplaca. Bedzie szybko, prosto, a co najwazniejsze smacznie. Juz od dawna chodzila za mna salatka podejrzana u Magdy i pomyslalam, ze to wlasnie ten czas. Wczoraj poczynilam zakupy, a ze awokado bylo w paczce sztuk 4, jakos trzeba bylo ta reszte wykorzystac. Trafilam na ten przepis Sałatka z tuńczyka na grzankach. Mialam ochote i na salatke i na cos cieplego. Specjalnie zakupilam pyszny chlebek z nasionami do tych grzanek. Skoro Tatko objada sie polskimi smakolykami to mi sie tez nalezy jak psu zupa! a co! Do drugiego przepisu dodatkowo dodalam szpinak, czesc zapieklam z mozzarella, reszte salatki pochlonelam. Wlasciwie to tylko polowe bo bylo za syte, ale smakowalo rewelacyjnie :P Rano sprawdze czy tunczyk to dobra opcja na sniadanie...
W planach bylo robienie zdjec sobie i Obiemu, ale swiatlo marne przy takiej pogodzie, wiec odpuscilam. Pogadalam na skype , a Obi pomachal dziadkom, ciociom i Tacie, ktory teraz zapewne szweda sie gdzies po miescie, wsrod tlumu karnawalowych imprezowiczow :o/ ehhh szkoda, ze nie polecielismy i my...
Tak jak zaplanowalam dzis byl wieczor filmowy w arabskich klimatach.Po raz kolejny... przestalam liczyc ;o) obejrzalam Caramel. Ubostwiam ten film bezgranicznie i pewnie gdyby jutro lecial w tv to tez bym go obejrzala. Uwielbiam sluchac te arabskie dialogi, klotnie, muzyke, pojedyncze slowa, ktore rozumiem... mauli... halas... jalla... jani... szu heda... (pisownia ze sluchu) Wszystko to przypomina mi o naszym miesiecznym pobycie w Syrii, o wspanialych ludziach, goscinnosci, atmosferze, poczuciu, ze czas zatrzymal sie w miejscu. Tam nikt sie nie spieszy, pojecie czas to rzecz abstrakcyjna, wszystko ma swoj wlasny spowolniony rytm, mozna sie ot tak zwyczanie cieszyc zyciem...piekne... moze kiedys o tym napisze...Jutro idziemy na urodziny roczniaka Olafiego, wiec Obi bedzie uskutecznial froterowanie podlogi stylem na gasienice po duzej przestrzeni. Fajnie sie patrzy jak te maluchy gadaja i sie na swoj sposob probuja komunikowac. Czas szybko leci... za 5 tygodni maly Obi bedzie swietowal Roczek, a ja nie wiem kiedy to zlecialo...
p.s. Jesli ktos jeszcze nie widzial filmu to polecam obejrzec trailer...

:) salatke musze wyprobowac ! A Caramel przy nastepnym spotkaniu koniecznie wez ze soba - musze zobaczyc - zapewne sama bo Daddy wybredny jest i o !
ReplyDeleteJak mi się zachciało takiej sałatki...mniam :) Film wpisuję na liste do obejrzenia :) A twoje wspomnienia z Syrii chetnie bym poczytała....:)
ReplyDeletePozdrawiam :)
Salatke bardzo polecam, jest wysmienita! Co do filmu to zdecydowanie kino kobiece, ale zawsze mozna sprobowac przekabacic ta druga polowe. Mi sie udalo ;o)
ReplyDeleteSyria Syria...moze kiedys napisze...
"Being Creative is not a hobby, It is a way of life."
ReplyDeleteI am a graphics designer and I am working on photoshop Clipping Path & my company is providing Clipping Path Service , Visit My Website Now :)